Translate

czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 11.

Rozdział 11 .

Postanowiłam więc iść w zaparte i nie wsiadać .
- Wiem , ale naprawdę dam sobie sama radę . - Poszłam szybkim krokiem przed siebie . Usłyszałam auto , które podjechało do mnie i jechało z taką prędkością jaką ja szłam. On otworzył okno w samochodzie i zwrócił się do mnie .
- Zmieniłaś zdanie ?
- Nie , wolę iść niż być z tobą w jednym aucie .
- Uu , aż tak mnie nienawidzisz ?
- Wyobraź sobie , że jeszcze bardziej .
- Dobra , jak się nie będę do ciebie odzywał to wsiądziesz ? Chcę mieć pewność, że nic ci się nie stanie po drodze . - Byłam zawzięta , ale miał racje , nic mi się w tym samochodzie nie stanie .
- Dobra , ale ani słowa . - Chłopak się zgodził i zatrzymał , wsiadłam i zapięłam pasy . Ruszyliśmy w stronę szkoły .
- Jak rodzice zareagowali wczoraj jak wyszedłem ? - Zaśmiał się cicho pod nosem .
- Miałeś się nie odzywać . - Zwróciłam mu uwagę .
- Okej , już będę cicho . - Minęła minuta . Położył rękę na mojej nodze , na co ja natychmiastowo zareagowałam .
- Co ty robisz ? - Zdjęłam jego rękę z mojej nogi .
- Sorry , nie mogę się do ciebie odzywać. - Szepnął .
- No właśnie , a tym bardziej mnie dotykać .
- Nie potrafię . Pociągasz mnie .
- Czyli to moja wina ?
- Po części tak . - Zapadła cisza , która nie trwała nawet minuty .
- Zatrzymaj się . - Powiedziałam stanowczo .
- Po co ?
- Chcę wysiąść .
- Nie , już jesteśmy blisko .
- Zatrzymaj się mówię ! - Uniosłam głos .
- Dobra . - Zrobił to samo co ja . Zatrzymał się , byliśmy kilka budynków od szkoły . Wyszłam z samochodu a Mikołaj zrobił dokładnie to samo . Szłam do szkoły .
- Ej czekaj . - Zawołał brunet idący niedaleko za mną .
- Czego ?! - Odwróciłam się do niego a on podszedł bliżej .
- Zapomniałaś podziękować za podrzucenie .
- Wal się . Za kolejny zepsuty dzień , raczej nie warto .. - Usłyszała dzwonek a zaraz po tym przed szkołę wyszło kilkanaście osób .
- Wyluzuj kochanie . Wpadnę wieczorem . - Posłał mi oczko i wsiadł do samochodu . Nie miałam zamiaru się odzywać , bo to by mogło jeszcze pogorszyć całą tą sytuację . Przejechał koło mnie wolno nie odrywając ode mnie wzroku a gdy mnie ominął przyśpieszył. Po chwili nie widziałam już jego i samochodu . Weszłam do szkoły i zobaczyłam w oddali Zuzę , która mnie nie zauważyła . Podeszłam do niej i się przywitałam .
- Cześć . - Powiedziałam i ucałowałam jej policzek .
- Hej, czemu nie odbierałaś telefonu ?
- Zaspałam , nie słyszałam budzika . Dziś mam koszmarny dzień ...
- A co się stało ? - Zapytała mnie przyjaciółka , była zmartwiona .
- Ten gość znów mnie wkurza . Dziś o mało co mnie nie potrącił samochodem a na dodatek rozwalił moją wczorajszą randkę z Bartkiem i nagadał głupot moim sodzicom . Mam go dosyć . - Powiedziałam zdenerwowana .
- Co ty opowiadasz .. Czy on ma pokolei w głowie ?!
- Też się nad tym zastanawiam .
- Ale chyba ci się nic nie stało , co ? - Nie , wszystko okej . Podwiózł mnie do szkoły , ale nie było za miło w jego towarzystwie .. Nawet nie masz pojęcia jakie głupoty mu do głowy przychodzą .
- Wyobrażam sobie . Na prawdę Ci współczuję kochana . Jeśli będzie się dowalał, to powiem Dawidowi , on to załatwi , tylko powiedz .
- Wiesz nie dzięki , on jest starszy , więc nie chcę robić kłopotów Dawidowi .
- Nie szkodzi , dla ciebie z nim pogada po męsku. - Zaśmiała się cicho na co ja też zareagowałam śmiechem . 
***********
I jak wam się podoba rozdział?  :-D Zaraz wstawię kolejny :-D

1 komentarz: